czwartek, 20 października 2016

jak spędzić z dziećmi całe popołudnie na balkonie - cz. 1

Z żadnego spaceru, wycieczki, małej czy dużej podróży nie wracamy z pustymi rękami. Wszystkie materiały naturalne, leżące dookoła, jakby wołały "Weź mnie ze sobą!" ;). Nasze Dzieci są bardzo wyczulone na to wołanie ;) - czy Wasze Pociechy też tak mają? No więc zbieramy, taszczymy, segregujemy, a później bawimy się tym - na balkonie :).


Chcąc nie chcąc, trzeba było zorganizować naszą balkonową przestrzeń tak, by było na niej miejsce dla wszystkich, a jest nas 6 osób + 3 chomiczki :). Daliśmy radę, choć nie jest to wielki balkon, raptem 2x3m :).

Oprócz grilla, 3 suszarek do prania, kilku piłek, torby z przyborami "chomiczkowymi" oraz paru donic ze zmieniającą się wraz z porami roku zawartością, znalazło się tam jeszcze "mnóstwo" miejsca na dzieciowe znaleziska ;).



Tych domowych rupieci nie będziemy Wam pokazywać, ale bardzo chętnie podzielimy się z Wami naszym pomysłem na zagospodarowanie kącika na te wszystkie skarby natury :).

Z kilku drewnianych skrzynek ustawiliśmy coś w rodzaju regału. A ten zapełniony jest po brzegi koszyczkami, skrzyneczkami, miseczkami oraz wszelkiej maści pojemniczkami, zawierającymi takie oto skarby:


- gałęzie (większość fikuśnie powykręcana - takie fascynują najbardziej)
- patyczki (wszystkie równiutkie, prościutkie - pozostałości po jakimś ciut za wysokim płocie)
- małe kamyczki
- większe kamienie
- muszelki
- szyszki
- żołędzie
- żołędziowe czapeczki



- kasztany zwykłe
- kasztany jadalne
- orzechy laskowe
- orzechy włoskie
- suszone owoce jarzębiny i dzikiej róży
- drewniane patyczki po lodach
- drewniane talarki
- kawałki kory
- tablica kredowa
- pióra
- pestki ze śliwek
- żwirek
- różne drewniane i plecione obręcze
- drewniane kule i jajka
- korki od butelek po winie
- przedmioty, które nie kwalifikują się do żadnego z powyższych kryteriów, ale również wołały "Weź mnie!" ;).



Sezonowo dochodzą jeszcze takie rzeczy jak liście, rajskie jabłuszka, dekoracyjne dynie itp.
Często też prosto ze spaceru w lesie trafi do nas kawał mchu - hmmm, rozkosz dla wszystkich zmysłów :).

Wszystko to ustawione jest pod ścianą i nie zajmuje wiele miejsca. Oczywiście nieraz trzeba iść na kompromis: suszymy pranie czy bawimy się na balkonie - suszarki lądują wtedy w salonie ;).



Jak się tymi materiałami bawimy, znajdziecie w drugiej części naszego balkonowego popołudnia :). Godny uwagi jest również fakt, że przy takim rozwiązaniu gdy tylko mamy ochotę sobie pomajsterkować (np. stworzyć kasztanowe ludki) - nie musimy czekać aż do jesieni ;).

Pustych koszyczko-pojemniczków mamy jeszcze całkiem sporo, gotowi więc jesteśmy na przyjęcie większej ilości materiałów - "regały" można przecież rozbudowywać w górę ;).


Pozdrawiamy,

Małgosia&Florian z Ekipą