czwartek, 2 czerwca 2016

jak spędzić całe popołudnie, bawiąc się płatkami kwiatów

Ach jak cudownie sensoryczne było nasze dzisiejsze popołudnie :). Ta feeria barw, niesamowite bodźce dotykowe, wesołe chlupotanie wody przy mieszaniu w kwiatowej zupie, że o zapachu unoszącym się wokół (nie tylko podczas zbierania wśród różanych krzaczków!) już nie wspominamy ;).

Otóż nasze panny mają chyba jakąś fazę wrażliwą na kwiaty, a zwłaszcza na wąchanie ich, więc sobie spacerujemy i zbieramy po drodze płatki w kapelusz ;).


A co z płatkami kwiatów można robić?


1. Samo zbieranie ich to fantastyczna zabawa!


2. Można obserwować je przez lupę. U nas ciekawsze do obserwacji okazały się płatki wiszące jeszcze na krzaczkach, te z kroplami deszczu ;). 

3. Można segregować płatki według kolorów i wrzucać np. żółte do żółtego kubeczka itd. My jako podkładek użyliśmy grubszego filcu w dużym formacie (który czeka na czasy, gdy wszystkie nasze dzieci będą samodzielnie zasypiać, a ich mama będzie mogła spędzić spokojny wieczór przy maszynie do szycia ;)).


4. Można układać z nich obrazki, dorysowując conieco. Zawsze coś wyjdzie, nawet, jeśli zdolności plastycznych brak ;). Fantastyczny pomysł, choć nie nasz ;)

5. Można wypełniać płatkami kontury istniejących już obrazków. Najlepiej wyjdzie to z dużymi obrazkami bez tysiąca szczegółów.
6. Można przenosić płatki, używając najróżniejszych narzędzi. Wydawać by się mogło, że takie nijakie to zajęcie w stylu montessoriańskim, ale spróbujcie dać Waszemu dziecku pęsetkę, szczypce do grilla czy do kostek cukru ;). U nas transfer uwielbiają wszystkie dziewczyny (12-latek ma prawo nie być tym zafascynowany ;)).

7. Można szukać tych pochodzących z tego samego kwiatka. My segregowaliśmy je na podstawce do jajek :).

8. Można układać z nich pizzę. Choć właściwie w pizzy nie występują żadne regularności, a u nas chodziło dokładnie o to, by każdy kawałek pizzy miał takie same dodatki :).
9. Można ćwiczyć znajomość literek, cyferek czy sylab. My układaliśmy literki, ale można by spróbować napisać na płatkach te paradygmaty, które chcemy właśnie przećwiczyć :).

10. Można gotować z nich zupę: wrzucać płatki w rytm wierszyka o babcinej zupie o babcinej zupie, mieszać i obserwować wirujące kolory :).


11. Można wyławiać je siteczkami, durszlaczkami, siatkami na ryby czy co tam akurat jest pod ręką ;).
12. Można rozkładać je na gazetach do suszenia :). Nie mamy jeszcze pomysłu, co będziemy robić z ususzonymi płatkami - może ktoś coś podpowie :)?

Chcieliśmy także wykorzystać te piękne kolory i poodbijać płatki na kartce czy wycisnąć z nich farbę, ale nasze wrażliwe panienki nie mogły się zmusić do takiego brutalnego potraktowania czegoś tak delikatnego ;).

Zachęcamy Was do podobnych doświadczeń. Kontakt z naturą ma niesamowicie kojący wpływ na wszystkich, a na tych malutkich chyba najbardziej :). No i przez całe popołudnie nie potrzebowaliśmy zabawek, a jedynie kilku przyborów kuchennych i ołówka :).

Jeśli zainsirował Cię ten wpis - podziel się nim z innymi na facebooku :).

Pozdrawiamy,

Małgosia&Florian